image1 image2 image3

Artykuły

Pielgrzymi o Pieszej Pielgrzymce Archidiecezji Gnieźnieńskiej na Jasną Górę

Pielgrzymka to czas niezwykle ważny, szczególnie dla tych, którzy decydują się na trud i poświęcenie związane z udziałem w tej pątniczej drodze. Istotne są różne jej aspekty: obecnośc drugiego człowieka, niesione intencje, modlitwa, muzyka, cisza. Każdy, nawet najmniejszy z tych elementów, wnosi coś nowego w całą drogę, a niezbitym tego świadectwem niech będą zamieszczone tutaj wypowiedzi pielgrzymów.

Na pielgrzymkę warto wyruszyć z wielu powodów. Każdy pielgrzym ma swoje. Natomiast to, co dla mnie jest najistotniejsze to to, że w czasie drogi jesteśmy czujniejsi - na Boże Słowo i na ludzkie gesty - przez te kilka dni, w czasie których nasza uwaga skoncentrowana jest prawie wyłącznie na Bogu. Na codzień sytuacja często wygląda zupełnie inaczej... Mnóstwo biegania, zawsze sto rzeczy do zrobienia na wczoraj. Droga w ten sposób nas uwrażliwia, sprawia, że chcemy ten spokój, pokój i radość, których doświadczamy, zaszczepić później w nasze codzienne życie. Nie zawsze to wychodzi, ale jest w pielgrzymce coś takiego, takie doświadczenia, takie emocje i przeżycia, których chcemy doświadczać częściej. Warto wyruszyć, wyjść z tej stagnacji swoich przyzwyczajeń. Trzeba ruszyć jeśli chce się coś zmienić w swoim życiu. Małgorzata Gadzińska, grupa błękitno-zielono-żółta z Mogilna

Pierwszy raz z pielgrzymką miałam styczność w 2004r. Siostra zabrała mnie na szlak z grupą promienistą ze Strzelna. Niestety, wtedy nie było mi dane dojść na Jasną Górę i po skręceniu kostki musiałam wracać do domu… Postanowiłam, że już nigdy na pielgrzymkę nie pójdę, bo „to nie dla mnie”. Wytrzymałam niecałe 2 lata. Po tym czasie, w 2006 r., wyruszyłam ponownie na pielgrzymi szlak. Tym razem z grupą janikowską. Myślę, że wtedy nie zwracałam jeszcze uwagi na to, czy jest to grupa promienista czy jakakolwiek inna. Po prostu - szli tam moi znajomi, więc i ja z nimi. Podczas drogi jednak zaczęłam pojmować co oznacza nazwa „promieniści”. Kilkanaście grup, kilkanaście „promyków” mających wspólny „środek”. Wszyscy dążymy do jednego miejsca – do tronu Jasnogórskiej Pani. Szczerze mówiąc, nie wiem, jakie było pierwotne założenie grup promienistych. Ja rozumiem je właśnie w ten sposób, że jak „promyki” docieramy wszyscy razem do tego jednego, szczególnego miejsca. Idziemy osobno, ale jakby powiązani ze sobą wspólnym celem. Czy warto iść z grupą promienistą? Oczywiście;) Pielgrzymka daje nam wiele nowych doświadczeń. Uczy bardziej zwracać uwagę na innych, nie tylko na siebie. Uczy dyscypliny, samozaparcia, pozwala odnaleźć się w tak szerokim dziś świecie, ułatwia nawiązanie znajomości, często nawet przyjaźni. W drodze poznajemy wielu ludzi – nie tylko pielgrzymów, ale również ludzi dobrego serca, którzy przyjmują nas pod swój dach. My prosimy tylko o trochę ciepłej wody. Dostajemy więcej. Dostajemy serce… Do dziś utrzymuję kontakt z rodzinami, u których nocowałam – nawet podczas mojej pierwszej pielgrzymki.
W tym roku na szlak wybieram się już/dopiero;) czwarty raz i nie wyobrażam sobie bym miała pójść z inną grupą. Dziewięć dni drogi w słońcu, deszczu, po asfalcie, w lasach, z uśmiechem, ale i ze łzami w oczach. Jednak przede wszystkim z Bogiem. Niejednokrotnie z wieloma intencjami w sercu. Z ludźmi, którzy mają jeden wspólny cel. Dotrzeć do Matki, rzucić się na kolana u Jej stóp, spojrzeć na Jej oblicze… I to wystarczy. Wystarczy, by zapomnieć o bólu i już planować przybycie tu za rok…
Natalia Czarnecka, grupa promienista z Janikowa

Promienistą znam od przeszło dwudziestu lat, w tym od kilkunastu jako uczestnik, pielgrzym. Tym, co nieustannie mnie zachwyca w grupie pielgrzymów promienistych, jest entuzjazm ludzi młodych, by pielgrzymując, dzielić się swoją wiarą i miłością do Matki Boskiej.
Niesamowite są spotkania z ludźmi, którzy otwierają swoje domy, by pozwolić nam się przespać, zjeść czy podać szklankę wody lub kompotu. Wielu z nas zyskało w ten sposób przyjaciół, bez których teraz trudno by było wyobrazić sobie życie. No i jeszcze jedna sprawa. Na pielgrzymce promienistej doświadczyłam bezwarunkowej akceptacji drugiej osoby, bez względu na to ile mam lat czy skąd pochodzę. Ludzie w pielgrzymce pokazali mi, jak można się pięknie różnić.
Dzięki promienistej odkryłam na nowo piękno różańca, koronki do Miłosierdzia Bożego, godzinek. Każda z tych modlitw odprawiana w drodze, wśród pól, w promieniach słońca zyskuje nowy, lepszy, bardziej szczery wymiar.
Myślę, że każdy, kto raz wyruszy do Częstochowskiej Matki z pielgrzymką promienistą odkryje w niej dla siebie jakieś piękno i dobro, do których będzie chciał wracać.
Agnieszka Nowakowska, grupa promienista z Janikowa

Tegoroczne hasło PPAG "Kościół w drodze świadkiem miłości" ukazuje nam Kościół jako rzeczywistość dynamiczną, która rozwija się i realizuje,
poprzez swoje dzieła, będąc nieustannie w drodze wiodącej ku zbawieniu. Druga część hasła mówi o świadku, czyli o kimś, kto zaświadcza, daje świadectwo -  świadectwo o miłości, jaką Bóg obdarza człowieka. Sobór Watykański II naucza, że Kościół                 w Chrystusie jest niejako  Sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego. Kościół staje się płaszczyzną spotkania Boga i człowieka, na której, poprzez sakramenty, dostępuje synostwa Bożego. Jest to również miejsce spotkania dwóch osób, które realizują swoje "ja" w odniesieniu do jakiegoś "ty".Sam Jezus w ewangelii Łukaszowej nieustannie jest w drodze. W drodze prowadzącej z Galileii do Jerozolimy
dając świadectwo o swoim posłannictwie. Również Apostoł Paweł wyrusza w podróże misyjne, aby tam zaświadczać o śmierci i zamrtwychwstaniu swojego Pana.
Niebawem i my  wyruszymy w drogę, do tronu Jasnogórskiej Pani, aby dać swiadectwo naszej miłości.
Bartek Borowiak, grupa promienista z Powidza


Kiedy piszę ten tekst, w tle słucham muzyki. I to muzyki niezwykłej, bo mówiącej o Nim. Słucham 2Tm 2,3: „Marana tha!”- Przyjdź, Panie! Jakże ważna jest muzyka w naszym życiu... Bez niej świat nie miałby tylu kolorów, nic innego nie potrafiłoby wnosić tyle radości do serca. Wystarczy spojrzeć na pielgrzymkę - czym by była ona bez śpiewu, bez dźwięku gitary? Jestem przekonana, że nie byłaby aż tak atrakcyjna duchowo. Idąc w upale czy podczas padającego deszczu piosenka jest lekiem na utratę sił. Daje tak niesamowitą moc, że trudno to w ogóle opisać. Skąd mamy tyle energii, że gdy usłyszymy ulubioną melodię, to skaczemy, klaszczemy, śpiewamy ze wszystkich sił? To niewątpliwie jest łaska Pana. To On chce, byśmy właśnie w taki sposób Go chwalili. Pamiętacie, jak w zeszłym roku bawiliśmy się przy „Mama czuwa”? To była moc!!! Moc dana nam od Jezusa, ale też od Jego Mamy. A wszystko na Ich chwałę! Musimy pamiętać, że śpiew podczas drogi jest modlitwą. Jakże piękną modlitwą! Bo ten, kto śpiewa, modli się podwójnie, prawda?:) A fałszujący potrójnie- na pocieszenie :D. Zachęcam Was wszystkich, kochani, do wspólnego śpiewu podczas drogi i na Mszach świętych. Często podczas wędrówki, nam, zespołowi, wydaje się, że wielu pielgrzymujących nie jest zainteresowanych muzyką, nie włączają się w śpiew, a słuchają z konieczności. Ale myślę, że się w tych momentach mylę, bo gdy widzę tańce i słyszę Wasze głosy, kiedy np. wchodzimy do Częstochowy, to wiem, że muzyka podczas drogi ma jednak sens! To ona nas niesie, często uskrzydla i pomaga dojść do celu.


To Bóg poprzez m.in. muzykę na szlaku daje nam siły . Kiedy wspominam ciężkie etapy, przede wszystkim drogi do Kretkowa i Miedźna, to zastanawiam się, jak udało mi się przejść blisko 40 km?! Wydaje mi się to nieprawdopodobne, kiedy przypominam sobie ten ból- dosłownie wszystkiego- gdy próbowałam się podnieść z ziemi, aby ruszyć dalej. Ale musiałam wstać, musiałam iść. No i jeszcze na początek mała rozgrzeweczka: „zagrajcie coś”...Zagrajmy!;) Dobra, zaczynamy grać, śpiewać- i co? I ból przechodzi :) Już jest ok. Muzyka chrześcijańska jest naprawdę godna poświęcenia naszej uwagi. I nie chodzi mi tutaj tylko o pieśni, piosenki pokroju „Śpiewaj Panu, gdy idziesz ulicą”...Ten, kto był np. choć raz na Song of Songs Festival w Toruniu wie, o czym mówię :).  Szczerze polecam Wam szczególnie te ostrzejsze brzmienia typu: wspomnianego na samym początku 2Tm 2,3, Armii, czy Anastasis. Dla tych lubiących reggae- posłuchajcie Maleo Reggae Rockers i Izraela. Podobają Ci się gospelowe brzmienia? Trzecia Godzina Dnia przypadnie Ci do gustu. Jest wiele, wiele innych zespołów i wokalistów sławiących Pana poprzez muzykę, która na „pierwszy rzut ucha” nie musi się wcale skojarzyć z chrześcijaństwem.:) Wiecie, ja w tej muzyce za każdym razem odkrywam coś nowego, jakaś fraza wpadnie w ucho, zostanie zapamiętana. Teksty tych piosenek w wielu przypadkach opierają się na Biblii, więc przez ich słuchanie poznajemy (na nowo) Pismo Święte. Nawet  w tej kwestii można łączyć przyjemne z pożytecznym:)
„Baruch ata Adonai!”        
veronica888, grupa biała z Gniezna




Dodaj komentarz...