image1 image2 image3

DUCH ŚWIĘTY PODTRZYMUJE SWÓJ KOŚCIÓŁ W WIERNOŚCI - cz. 9.

1. Wstęp
    Duch Święty w wieloraki sposób oddziaływuje na Kościół. Jednym z takich działań jest podtrzymywanie Go w wierności. Co to może oznaczać? Dla uchwycenia kierunku Jego działania w obecnym czasie i dla „załapania” się na to działanie odwołam się głównie do życia i wskazań św. Teresy od Jezusa.



2. Sytuacje udręki

a) rozliczanie z wierności w Kościele
    Jest to zjawisko dosyć powszechne wzajemnego rozliczania się z wierności w Kościele. Można tu wspomnieć o ruchu „My Kościół” wywodzący się z Austrii i przypisujący sobie wierność.
    Można wspomnieć o zjawiskach tego typu w Polsce; jedni są wierni tradycji katolickiej związanej z narodem, inni są wierni nowym europejskim wyzwaniom naszego narodu i Kościoła. Ktoś więc jest wierny, a inny nie. Swoista przepychanka.
    Można też mówić o podobnych zjawiskach wewnątrz zgromadzeń zakonnych. Na ogół starsze pokolenie obawia się młodzieży, że nie zachowa świętej tradycji, a z kolei młodsze uważa, że starsi nie są wierni obecnym wymaganiom.
    W tym, co piszę, jest sporo uproszczeń, ale chcę wskazać na sam fakt rozliczania siebie nawzajem z wierności i przypisywania jej akurat sobie. A jak jest na prawdę?

b) sytuacje niewierności faktycznej
     Z pewnością są w Kościele sytuacje faktycznej niewierności czy to poszczególnych wiernych, czy to poszczególnych domów zakonnych, parafii. Są to sytuacje pełne dramatu czy wręcz tragedii.
    Należy jednak sobie postawić pytanie, na ile ja mogę wykreślić taką mapę obszarów niewierności w Kościele? Jakie mam do tego dane? I kto mnie do tego upoważnił? Lepiej tego nawet nie zaczynać. A co można czynić? Najpierw przypatrzmy się św. Teresie od Jezusa. Otóż wiemy, że Kościół w XVI w. W Europie był targany podziałem wynikłym z reformacji. Nasza Święta przeżywała to całe złożone zjawisko z perspektywy Kościoła w Hiszpanii, a więc było to patrzenie ograniczone. I o tym, co rodził ten podział w Kościele otrzymywała informacje z różnych źródeł przez szereg lat. Dopiero jednak ok. 1566 r. dotarło do niej coś więcej, tzn. odczuła boleśnie konkretnie wydarzenia w ówczesnej Francji. Z czego wynikał ten jej ból? Oto przeżyła w sposób bolesny ponowne niejako skazanie na „śmierć Chrystusa”, próbę zniszczenia Kościoła i profanację sakramentów oraz napełniła ją smutkiem świadomość, że tyle osób gotuje sobie wieczne potępienie. Doświadcza więc szczególnej łaski odczytania niewierności widzianej przez pryzmat Chrystusa żyjącego w Kościele i w Jego sakramentach i przez los ludzi, którym grozi potępienie. Pewnie, sam język, w jakim to ona wyraża, może nas trochę dziwić i można powiedzieć, że jest zbyt egzaltowany i mało ekumeniczny. Jednak samo doświadczenie bólu, autentycznego cierpienia w tym momencie jest ważne. Nie nakreśla więc mapki niewierności, ale mówi o swoim bólu . I ten ból jest wyrazem działającego w niej Ducha Świętego podtrzymującego Kościół w wierności.



3. W jaki sposób podtrzymuje Duch Święty w wierności?
    Cała rzecz nie kończy się tylko na bólu. Muszą po nim nastąpić konkretne zachowania. W przypadku Teresy najpierw odczytuje w sobie przynaglenie, aby ona sama zabiegała w swoim życiu o jak najdoskonalsze wypełnienie rad ewangelicznych, czyli chce przynajmniej ona trwać z wiernością przy Jezusie.
    Jednak w tym przypadku sytuacja nie pozwala jej tylko na jakieś indywidualne stanie przy Jezusie, jest bowiem w tym czasie na czele nowo powstającej wspólnoty sióstr, klasztoru św. Józefa, który dał początek karmelitankom bosym i karmelitom bosym, nowej gałęzi Karmelu. Postanawia zatem, aby je do tego skłonić, aby i one w swoim życiu przejęły się sprawami Kościoła, Oblubienicy Pana. Ale co to znaczy skłonić i do czego skłonić?

3.1. Propozycja wspólnoty ewangelicznej - żywej cząstki Kościoła

Czyli spotykamy się z twórczym odczytaniem swojego powołania. A należy zaznaczyć, że każdy z nas ma swoje miejsce w Kościele, w którym odczytuje swoje powołanie w świetle Ewangelii, i dla naszej Świętej takim miejscem odczytywania Ewangelii był Karmel ze swoją tradycja i współczesnością jej czasów. I było to odczytanie twórcze, nie była to ucieczka wobec wyzwań czasu w nostalgię. I to odczytanie wyraziło się w konkretnym ukierunkowaniu życia tej „gromadki sióstr” zgromadzonej wokół niej. Oto niektóre postawy ewangeliczne, do których Święta, kierowana Duchem Świętym, pragnie poprowadzić siostry, a bez tych postaw trudno sobie wyobrażać, aby podjęły życie charyzmatem Karmelu, a tym samym były żywą cząstką Kościoła.

- Duch braterstwa, duch siostrzany. Teresa pragnie, aby ta wspólnota była nieliczna, pierwotnie myślała o symbolicznej liczbie 13 - jako swoiste kolegium uczennic Pana skupionych wokół Jezusa, prezentowanego przez przeoryszę (Droga doskonałości 2,9). Pragnie, aby pomiędzy siostrami panowała wzajemna miłość, przyjaźń duchowa, bez podziałów, ze względu na pochodzenie czy wniesiony majątek, wszystkie są równe i na czele z przeoryszą ponoszą trud codziennego życia (Tamże, 4-7).

- Samotność. Bez niej trudno mówić o budowaniu braterstwa, wspólnoty siostrzanej z zaznaczeniem, że samotność poszczególnej siostry jest nakierowana na Osobę Jezusa Chrystusa, który jest dla każdej Oblubieńcem. I w tym kontekście samotności tak rozumianej mówi o wyrzeczeniu dotyczącym nadmiernej troski o swoje zdrowie, niewłaściwych relacji z rodziną, aby one nie stanęły ponad relacją do Jezusa i do wspólnoty. Oczywiście, to przeżywanie wspólnoty siostrzanej z innymi i przeżywanie samotności nie obywa się bez napięć (Tamże,8-15). I tym może również należy tłumaczyć szczególne nabożeństwo do św. Józefa, który w swoim życiu łączył trwanie w żywej i głębokiej relacji z Maryją z samotnym trwaniem przed Bogiem.

- Pokora. My nie za bardzo mamy do niej zaufania. Jednak św. Teresie chodzi w tym przypadku o rzecz niezwykle ważną dla człowieka chcącego żyć Ewangelią - przez pokorę człowiek staje z całą prawdą o sobie wobec Boga, aby niejako ściągnąć na siebie Jego miłosierdzie. I w tej postawie upodabnia się do Maryi, której trwanie w prawdzie sprawiło, że Bóg spojrzał na uniżenie swojej służebnicy. Nie chodzi więc o „wciskanie” Bogu rzekomo mojej prawdy o sobie, ile przyjęcie prawdy o sobie od Boga.

Natomiast pokora wobec innych pozwala człowiekowi na pewną przejrzystość, a to oznacza także, że człowiek wobec innych obnaża się w tym, co dobre, ale i w tym, co złe. Dokonuje to z zaufaniem, ale i z gotowością nietłumaczenia się, kiedy nie zostanie zrozumiany. W tym ostatnim zaleceniu Święta jest realistką i zdaje sobie sprawę, że różna jest wrażliwość na tajemnicę drugiej osoby i różny jest jej stopień uszanowania (Tamże, 15 -18).

- Determinacja. Oto siostry z takimi postawami ewangelicznymi, a raczej o takie postawy zabiegające, tworzą żywą, czyli wierną cząstkę Kościoła w ramach Karmelu (Tamże. 21 -23). Nie osądzają innych, a raczej każda powinna się czuć odpowiedzialna za ducha wierności i każda powinna być przekonana, że z nią niejako historia Zakonu się zaczyna. Dlatego mówi o potrzebie determinacji we wierności (Fundacje 29,32).
    Jednak sytuacja św. Teresy jest dosyć specyficzna. Ona przeżywa przynaglenie do wierności razem ze wspólnotą, w której siostry były pełne gorliwości (Tamże,1,1-2).

3.2. Inna sytuacja - droga samotności.

    Może być jednak sytuacja, że w tym pierwszym momencie człowiek jest sam, to wezwanie do wierności przeżywa pośród wspólnoty oziębłej, bez ducha pierwotnej gorliwości. I taką sytuację przeżywała w sposób niejako klasyczny św. Teresa od Dzieciątka Jezus w Lisieux w XIX w. Była głęboko oddana wspólnocie, a zarazem swoją wiernością bardzo od niej inna, była swoistym „znakiem sprzeciwu”, ważne jednak, w jakim stylu to rozegrała, a to ukazuje jej wierność Duchowi Świętemu i zarazem potwierdza, że w każdej sytuacji Duch Święty, który przynagla do wierności, ukaże również i sposoby jej zachowania.
    A sam wiem z obserwacji ( jak każdy z nas zapewne), ile osób czy to w ramach życia zakonnego, czy kapłańskiego, czy w ramach swoich środowisk rodzinnych i zawodowych doświadcza takich wezwań do wierności. I należy stwierdzić z pewnym smutkiem, jak to wezwanie nie zawsze jest do końca podejmowane, jak brakuje wielkodusznego zawierzenia.

3.3. Aspekt maryjny.

    Ogólnie, przywołane przykłady Świętej z Avila i Małej Świętej z Lisieux, ukazują, że przyjęcie do końca wezwania Ducha Świętego do wierności prowadzi do tego, aby tak jak głosi hasło tegorocznego roku duszpasterskiego „ Kościół naszym domem”, być żywą cząstką Kościoła, z ogromną miłością do Jezusa Chrystusa i człowieka w ramach Kościoła, bez żadnych pokus organizowania ”po swojemu” Kościoła. I każda z naszych świetych przeżywa Kościół w sposób maryjny, czyli nie dążą do tego, aby organizować Kościół rzekomo w sposób odkrywczy i nie narzucają wierności według własnego ducha. Jednak włączają się w nurt działania Ducha Świętego, który podtrzymuje w wierności, czyli pozwala doświadczyć bólu z odrzucanej miłości Jezusa w Kościele i przynagla do życia Ewangelią albo razem ze wspólnotą, albo bardziej w ukryciu, ale zawsze ma to kształt maryjny.

Dodaj komentarz...