Za mądrością
Bo natura człowieka zasadza się na myśleniu. Ale w odniesieniu do poprzednich słów można się zacząć zastanawiać nad tym czy pojęcie głębi myślenia nie wprowadza nam pojęcia wartości człowieka? Bo jakże porównywać tu człowieka myślącego wyłącznie o własnym brzuchu z filozofem? A filozof to nie tylko ten kto myśli. Ale również (a może przede wszystkim) to ten kto poszukuje mądrości. Kto ją miłuje. Bo mądrość właśnie powinna być dla każdego człowieka celem.
Stąd więc pytanie o wartościowanie ludzi. Czy można takie coś dopuścić? Skoro człowiek powinien dążyć do mądrości to jak nazwać stworzenia jemu podobne, które tej mądrości nie szukają, którym ta mądrość wydaje się niepotrzebna w żaden sposób? A skoro to właśnie dążenie do mądrości miałoby być miarą wartości człowieka to czyż nie jest tak że człowiek chcąc być jak najbardziej wartościowym powinien dążyć do mądrości?
Z kolei w tym momencie zastanowić trzeba się nad pojęciem mądrości jako wartości. Bo przecież wielu staje się dosłownie wyznawcami mądrości, otaczając mądrość kultem niby religię. A nie to jest istota mądrości. Wyznawcy mądrości (czy rozumu w jakiś sposób choć to niekoniecznie muszą być zbieżne pojęcia) są tak naprawdę ludźmi głupimi. Gotowi na wszystko by mądrość tę posiąść gotowi byliby się sprzedać dla niej. A to sprawiłoby z kolei że wartość ich jako ludzi znacznie spada. Bo czymże jest mądrość zdobyta w ten sposób? Wydaje się ona wtedy być bezwartościowym i nie znaczącym nic egoizmem. I człowiek taki nie różni się zasadniczo wtedy niczym od drugiego człowieka, który myśli o tym zaledwie żeby się najeść dobrze.
Więc dążenie do mądrości. Ale jaką drogą? To wydaje się być trudnym pytaniem. Bo mądrość można osiągnąć różnymi drogami. Pozornie różnymi. Bo mądry będzie profesor, który całe życie szukał drogi mądrości, który przeczytał całą masę dzieł ale mądry będzie również ojciec rodziny, który nie przeczytał dzieł uczonych ale co dzień stara się o to by jego rodzina miała życie godne i prawdziwie szczęśliwe.
Od naukowca po zwykłego człowieka szukamy mądrości (a przynajmniej powinniśmy). Każdy z nas na swój sposób. Inaczej szukał będzie tej mądrości artysta, inaczej polityk. Ale tylko w mądrości może i jeden i drugi być naprawdę dobrym. Bo nie sztuka być po prostu – żyć czy właściwie egzystować po to tylko żeby widzieć swój pełny brzuch. Egoizm jest przeciwny mądrości. Skoro tak jaka jest najprostsza droga do mądrości?
Chrześcijaństwo pozwala nam realizować własne powołanie (tak, powołanie – nie siebie ale właśnie swoje własne powołanie). Czy będziesz profesorem, czy ojcem/matką rodziny, czy artystą, politykiem czy kimkolwiek innym to wypełniając swoje powołanie po chrześcijańsku będziesz potrafił znaleźć mądrość. Niby różnymi drogami. Jednak tak naprawdę droga jest jedna prosta – życie Ewangelią. To mądrość sama w sobie.
Ktoś zapyta – dobrze czy zatem nie można poza chrześcijaństwem żyć mądrością? Odpowiedź jest prosta choć może zaskakująca – można. Chociaż jest to zawsze droga trudniejsza i nie tak prosta. Chrześcijaństwo nie wartościuje. Odnosi się ono do godności człowieka jako takiego i nie są potrzebne nam wtedy żadne systemy wartościujące człowieka.
Jednak bycie Chrześcijaninem nie zwalnia nas z niczego. Nie możesz powiedzieć sobie: ja jestem chrześcijaninem i to jest ok – już nie muszę nic robić. Wręcz przeciwnie. Czytaj, szukaj a nade wszystko zastanawiaj się. Nie po to dostałeś mózg żebyś tylko oddychał, jadł i wydalał (czy jakie tam jeszcze inne funkcje życiowe do głowy ci przyjdą). To że z czymś się nie zgadzasz to nie znaczy że nie masz tego czytać. Ale każde przeczytane słowo cię ubogaca, dlatego czytaj. Niekoniecznie o tym że ktoś musi w domu meble trzymać bo przez jadące drogą tiry przewracają mu się te meble. Ale kiedy ostatnio przeczytałeś coś co skłoniło cię do myślenia? Coś co zmusiło cię do powiedzenia „nie zgadzam się z tym!”? Czytaj i myśl. A mądrość znajdziesz...














